Osoba z zaburzeniami, która nigdy nie powinna trafić do placówki o tym profilu. Budynek pełen pułapek bez odpowiedniego nadzoru. I wreszcie urzędnicy, którzy od ponad trzech lat nie sprawdzali, co naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Pismo Wojewody Kujawsko-Pomorskiego, które wpłynęło do naszej redakcji, rzuca nowe, wstrząsające światło na śmierć podopiecznej Domu Pomocy Społecznej przy ul. Nowomiejskiej.
Kiedy dochodzi do tragedii w placówce opiekuńczej, najłatwiej zrzucić winę na „nieszczęśliwy wypadek”. Jednak analiza dokumentów urzędowych wskazuje na to, że problem we Włocławku jest znacznie głębszy. To problem systemowego przyzwolenia na fikcję.
Fikcja pierwsza: Profil „tylko dla seniorów”
Jak wynika wprost z pisma Wojewody Kujawsko-Pomorskiego z 29 stycznia 2026, który otrzymała nasza redakcja: placówka przy ul. Nowomiejskiej 19 funkcjonuje na podstawie decyzji z 2005 roku i posiada zezwolenie wyłącznie „dla osób w podeszłym wieku”. Wojewoda potwierdza, że nie wydawał żadnego dodatkowego zezwolenia zmieniającego profil czy zakres usług.
Co to oznacza w praktyce? Taki dom jest przygotowany na przyjęcie starszej osoby, która jest świadoma. Nie jest to placówka dla osób z zaawansowaną demencją czy zaburzeniami psychicznymi, które wymagają zamkniętych drzwi i specjalistycznej opieki. Tymczasem zmarła podopieczna, według nieoficjalnych informacji, wykazywała zachowania (błądzenie, dezorientacja), które kwalifikowały ją do zupełnie innego typu ośrodka.
Fikcja druga: „My tylko sprawdzamy czystość”
Wojewoda w piśmie do naszej redakcji przyznaje rzecz szokującą: „Podczas czynności kontrolnych inspektorzy nie weryfikowali czy stan zdrowia mieszkańców jest zgodny ze skierowaniem do typu domu”. Urzędnicy wskazują winnego palcem: „Kwalifikacją osób (…) zajmuje się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie we Włocławku”.
Tu dochodzimy do sedna problemu, którym jest presja. Po pierwsze – presja rodzin. Bliscy chcą mieć seniora „na miejscu”, we Włocławku, żeby móc go odwiedzać, zamiast wysyłać go do oddalonego, specjalistycznego ośrodka w powiecie. Po drugie – presja na „pełne obłożenie”. Każdy mieszkaniec to konkretna kwota dotacji dla placówki (w 2025 r. to blisko 7 tys. zł miesięcznie). Czy w pogoni za utrzymaniem budżetu przyjmuje się osoby, których stan zdrowia przerasta możliwości opiekuńcze personelu? Czy MOPR „upycha” trudnych pacjentów w nieprzystosowanych do tego placówkach, bo tak jest łatwiej i taniej, licząc, że „jakoś to będzie”?
Co najbardziej niepokojące, ostatnia kompleksowa kontrola w tej placówce zakończyła się 29 listopada 2022 roku. Przez ponad trzy lata system nie widział – albo nie chciał widzieć – że struktura mieszkańców drastycznie się zmienia.
Fikcja trzecia: Bezpieczeństwo w teorii
Problem nie leży w tym, że budynek jest zły, ale w tym, kogo w nim umieszczono. Analizując bryłę obiektu, widzimy długie korytarze, oddalone klatki schodowe i martwe pola w monitoringu. To standardowe warunki dla sprawnych seniorów, którzy mają prawo do prywatności. Jednak w momencie, gdy w takiej otwartej przestrzeni pojawia się osoba z demencją i tendencją do ucieczek, architektura staje się pułapką.
Teren zewnętrzny – przyległy, niewielki ogród – również nie daje swobody bezpiecznego spacerowania osobom zaburzonym. W takich warunkach, przy braku blokad drzwi (których w tym typie domu być nie musi i nie powinno), tragedia była kwestią czasu.
Pytania, które musimy sobie zadać
Śmierć tej kobiety nie może zostać zamieciona pod dywan. Musimy zapytać głośno:
-
Czy system opieki we Włocławku świadomie kieruje chorych psychicznie seniorów do nieprzystosowanych placówek?
-
Czy za „trudnym” pacjentem idą do DPS-u większe pieniądze lub premia za obłożenie, która przysłania kwestie bezpieczeństwa?
-
Dlaczego nadzór wojewódzki przez ponad trzy lata (od 2022 roku) nie zweryfikował, kto tak naprawdę mieszka przy ul. Nowomiejskiej?
Czas na poważne decyzje
Najgorszym wnioskiem z tej tragedii byłoby zamienienie Domu Pomocy Społecznej w więzienie dla wszystkich. W tej placówce mieszka bardzo wielu, a być może nawet większość sprawnych umysłowo ludzi, którzy cenią sobie niezależność. „Zaryglowanie” drzwi i odebranie im klamek z powodu błędów urzędników byłoby karaniem ich za cudze winy. Ograniczałoby to ich prawa obywatelskie i swobodę, której na jesieni życia tak bardzo potrzebują.
Rozwiązanie jest inne, choć trudniejsze. Może czas oficjalnie zmienić profil DPS-u przy ul. Nowomiejskiej (lub wyodrębnić jego część) tak, aby mógł legalnie i bezpiecznie przyjmować osoby z zaburzeniami? Wymagałoby to jednak uczciwości: zwiększenia nakładów finansowych, przeprowadzenia remontu, zamontowania systemów bezpieczeństwa i zatrudnienia większej liczby pielęgniarek. Wszystko jest do rozważenia, ale do sprawy trzeba podejść z powagą i rzetelnością. Tu nie chodzi o tabelki w Excelu, ale o ludzkie życie.
Na podstawie pisma Wojewody Kujawsko-Pomorskiego znak: BW.II.1331.36.2026 oraz doniesień medialnych ze stycznia 2026 r.