Informacje 3 listopada 2010

Olga Krut-Horonziak – Wybory 2010

Autor: Kujawianin

Nasza historia jak i historia naszego kraju jest często krwawa, pełna bólu i cierpienia ale też chwil wielkich, radosnych i krzepiących nasze serca.
Czy Pana zdaniem możemy wykorzystać tę historię do pomyślnego rozwoju miasta z nadzieją na lepszą przyszłość nas wszystkich i następnych pokoleń?

Każde nawet najbardziej dramatyczne wydarzenia i te które są radością, niosą ze
sobą naukę, radę, doświadczenie, wzory, słowem te wszystkie elementy, które mogą być podstawą do budowania lepszej przyszłości. Włocławek należy do miast, które uczestniczyło we wszystkich wielkich wydarzeniach naszego kraju z najtragiczniejszymi wielkimi wojnami i zniszczeniami, ale i też okresami rozwoju i powodzenia. Jesteśmy w momencie, w którym historia naszego miasta i jej materialne i niematerialne przekazy powinny być z uwagą i z zainteresowaniem wykorzystywane w budowaniu dnia dzisiejszego. Wynika to z moich osobistych doświadczeń jako Przewodniczącej Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, w którym działania ukierunkowałam na budowanie szczególnie wśród młodzieży świadomości o własnej, regionalnej przeszłości i ważności dla dnia codziennego historii swojej „Małej Ojczyzny”. Stąd m.in. porozumienia ze szkołami o opiece nad pomnikami obudowywane różnymi działaniami i szereg konkursów o tematyce historycznej.

Jak wyglądają okolice ulicy Tumskiej i 3 Maja zwłaszcza od podwórza, nikomu we Włocławku nie trzeba mówić. Jak by Pani przekonała nas że w ciągu Pani kadencji coś się tam w ogóle może zmienić?
Czy będzie kiedyś tam tak jak na Toruńskiej starówce?

Począwszy od 2003r., kiedy to opracowałam uchwałę „o podjęciu wstępnych działań
rewitalizacyjnych w obszarze Starego Miasta” z konkretnymi programami merytorycznymi
i rozwiązaniami prawno – finansowo – organizacyjnymi oraz kolejne moje projekty
i rozwiązania systemowe (nagrody finansowe za remonty, zwolnienie z podatku od
nieruchomości, dofinansowanie remontów obiektów zabytkowych, regulacje stanów
własnościowych, remonty w partnerstwie publiczno – prywatnym i projekty społeczne),
jest rewitalizacja ciągłego oczekiwania na realizację. Minione 8 lat kadencji przyniosło mi
doświadczenie, iż kolejni Prezydenci Miasta nie rozumieją i nie potrafią podjąć właściwych z efektami działań rewitalizacyjnych. Dopóki nie będzie kompleksowego działania, tak jak to opracowałam w założeniach w 2007 roku dla kolejnego Prezydenta Miasta, rewitalizację będzie się nam „sprzedawało propagandowo” jako wybrukowanie Zielonego Rynku. Tylko Prezydent, który potrafi pracować z fachowcami i sam mieć wiedzę chociażby ogólną o tej problematyce może wyprowadzić Stare Miasto z zapaści, gdzie sensem działania jest przede wszystkim odbudowa tkanki społecznej w powiązaniu z materialną, co w sumie może dopiero dać efekty rewitalizacyjne. Ja to potrafię.

Od lat nasze miasto opuszcza wielu młodych ludzi często niestety na stałe.
Jak można by zatrzymać ten proces, zwłaszcza że w ten sposób często tracimy najbardziej przedsiębiorczą, energiczną i bardzo wartościową część społeczności miasta?

Już w 2006 roku w programie Bloku Troski o Włocławek zawarliśmy projekt budowy „Inkubatora Przedsiębiorczości” umożliwiającego zakładanie własnego, pierwszego
biznesu przez młodych ludzi i ten projekt jest właśnie w realizacji. W programie Bloku Troski o Włocławek na kadencję 2010-2014 zawarte są konkretne projekty i programy dotyczące właśnie problemu ludzi młodych, stąd nazwa „Zatrzymać młodych” tj. począwszy od jakości kształcenia, wspomagania włocławskich uczelni, z ukierunkowaniem na rynek pracy, zamawianie zawodów, stypendia dla studiujących, po stwarzanie możliwości dla tworzenia miejsc pracy, większej dostępności do własnego mieszkania w budownictwie komunalnym i nowoczesna oferta wypoczynku i rekreacji. Blok Troski o Włocławek jest jedyną spójną ofertą dotyczącą właśnie młodych ludzi.

Działalność instytucji kulturalnych w naszym mieście jest różnie oceniana a jaka jest Pani ocena i czy w przypadku Pani wygranej należy spodziewać się jakiś większych, konkretnych zmian?

Moim autorskim projektem jest przebudowa włocławskiej kultury w oparciu o
stworzenie nowego „Centrum Kultury – Browar B”, na który to projekt otrzymaliśmy
środki unijne w wysokości 5 mln euro. W oparciu o mój program funkcjonalno –
użytkowy opracowana została dokumentacja techniczna adaptacji zabytkowego obiektu
poprzemysłowego dawnego browaru w obszarze Starego Miasta, co będzie kapitalnym
elementem rewitalizującym tę część. Sam projekt przewiduje adaptację, remont i rozbudowę o nowy budynek. W oparciu o te rozwiązania opracowane zostały projekty programowe całkowicie przebudowujące ofertę kulturalną („Moja piwnica”, „Sala 6- prób”, Galerie Sztuki, kluby, wielofunkcyjne sale, antykwariat, „Ogród Zimowy” itd.) Słowem będzie to fabryka kultury tętniąca życiem od rana do wieczora. Ponadto w moim programie stawiam na ożywienie przestrzeni publicznej, która powinna być zagospodarowywana i ożywiana kulturowo przez stowarzyszenia i organizacje pozarządowe.

Nasze miasto otoczone jest licznymi lasami i jeziorami.
Mamy wiele walorów turystycznych ale czy Pani zdaniem nie da się tego wszystkiego lepiej, bardziej wykorzystać dla dobra mieszkańców Włocławka.
Co można zrobić by przyciągnąć do nas więcej turystów.

Pełniąc funkcję Przewodniczącej Zarządu Kujawsko – Dobrzyńskiego Związku Gmin
(jest to samorząd złożony z: miasta Włocławek, miasta i gminy Dobrzyń nad Wisłą, gminy
Włocławek, gminy Fabianki, gminy Lubanie) zainicjowałam projekty (już w realizacji)
takie jak: projekt budowy swoistej „autostrady rowerowej” wzdłuż brzegów Wisły. Ten
projekt o przebiegu m.in. w obrębie miasta po zaporze bocznej, zapleczem d. celulozy,
z mostkami, kładkami, z kontynuacją do granic z województwem mazowieckim i aż do
Aleksandrowa Kujawskiego w drugim kierunku, ma szansę stać się markowym produktem
naszego miasta we współpracy z sąsiadami tj. z wymienionymi powyżej gminami. Drugim
projektem, który ma bardzo dużą szansę na odbiór turystyczny tj. projekt „Włocławski
Zalew – atrakcją turystyczną” polegający na budowie sieciowego produktu turystycznego opartego o wspólne działania funkcjonujących wokół Zalewu przystani: Zarzeczewo, Wistka, Dobiegniewo, Włocławek w budowie na ul. Płockiej, port w Dobrzyniu nad Wisłą z podziałem na specjalizację i indywidualne oferty każdej z przystani. Za tą właśnie inicjatywę

w październiku br., odebrałam I nagrodę za produkt turystyczny roku 2010r.od Kujawsko
– Pomorskiej Organizacji Turystycznej z rąk Wicemarszałka Województwa Kujawsko – Pomorskiego.

Co takiego wyjątkowego jest jeszcze w Pani programie i co go znacząco odróżnia od programów kontr kandydatów?

Mój program zawiera podstawowe elementy cechujące miasto nowoczesne: praca
– mieszkanie – odpoczynek wzajemnie ze sobą powiązane, spójne i realne do wykonania.
Jest to program oparty o analizy, wiedzę własną, doświadczenie i potrzeby mieszkańców
wynikające z autentycznych konsultacji i rozmów. Jest nowatorski w wielu propozycjach
m.in. poprzez planowane budowanie więzi między mieszkańcami w oparciu o stworzenie
w każdej dzielnicy segmentów rekreacyjno- sportowo – wypoczynkowych łączących
pokolenia. Stawiam na budowanie powodzenia mieszkańców i rangi miasta, bo to są dwa
czynniki rozwojowe miasta do tej pory traktowane marginalnie i z lekceważeniem. Istotą
mojego wieloaspektowego programu jest stworzenie marki miasta.

Czy ma Pani w domu jakieś zwierzę, zwierzęta i czy lubi Pani spędzać czas wśród nich?

Jeszcze 3 lata temu mieliśmy dwa psy, jednego dużego „wilka”, który miał najbardziej
zakręcone imię „ Hauczek”. Pan weterynarz przy każdej wizycie kręcił głową z uśmiechem, patrząc na wielkość psa w zderzeniu z imieniem, które mu nadała moja córka jak była mała, po prostu od hau, hau! Po 15 latach zakończył u nas życie, ale w między czasie 7 lat temu ze schroniska wzięliśmy mniejszego pieska rasy „różnej”, której ucięliśmy część imienia „Hauczka” i mamy „Czukę” – miłość całej rodziny, której zalety określamy, że tylko brakuje jej zdolności pisania wierszy. Mieszkam w dzielnicy leśnej, gdzie mam spore grono przyjaciół, głównie latających, które upodobały sobie „oczko wodne” w ogrodzie, szczególnie na wieczorną toaletę zawsze w okolicach godz. 19. Często żartuję, że wystawię tam skarbonkę na opłaty za użytkowanie. Sroki, synogarlice, wiewiórki to stali gniazdowicze na mojej działce do tego stopnia zamieszkali i zintegrowani, że mogłabym kręcić filmy przyrodnicze o dogadywaniu się gatunków.

Bardzo dziękuje.
Tomasz Popowski

Wybory Samorządowe 2010


NA ANTENIE
Łączenie...