Imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii

|

TO JEST Stara wersja strony NaszWloclawek.pl - Przejdź na nową! Zapraszamy!

|

Radio GRA |  Radio PIK |  E-Mail |  SMS |  INFO |  Program TV |  Twój BIORYTM 

TO JEST Stara wersja strony NaszWloclawek.pl - Przejdź na nową! Zapraszamy!                         TO JEST Stara wersja strony NaszWloclawek.pl - Przejdź na nową! Zapraszamy!


TO JEST Stara wersja strony NaszWloclawek.pl - Przejdź na nową! Zapraszamy!

Jest to jedna z trzech prac którym przyznano 3 równorzędne pierwsze nagrody
w konkursie pn. „Moja rowerowa przygoda z Prezydentem”
ogloszonym przez Włocławską Informacje Turystyczną w roku 2009.

Pozostaną nie tylko znaczki...

Wycieczki rowerowe organizowane przez Prezydenta Miasta Włocławka od kilku lat na trwałe wpisują się w krajobraz życia turystycznego naszego miasta. Każdy prawdziwy miłośnik przygody, który choćby jeden raz brał udział w takiej wycieczce na zawsze zapamięta klimat, atmosferę oraz smak wspaniałej przygody.

         Dzięki inicjatywie pracowników Włocławskiej Informacji Turystycznej oraz licznej grupy ludzi z nim związanych Włocławek może pochwalić się pomysłem wyróżniającym nasze miasto spośród wielu innych miast w kraju.
         Niecierpliwe oczekiwanie. Poszukiwanie starych zdjęć na q4, ponowna analiza tras, niezatarte wspomnienia. W końcu już jest. Kolejne ogłoszenie. Zapisy od wtorku. Tym razem do ... Termin wycieczki nie odpowiada. Jest już zajęty. Praca zawodowa a może obowiązki rodzinne. Pozostaje wściekłość. Wieczorem przeglądanie komputera. Świetne zdjęcia Pani Aureli. Może następnym razem zobaczę na nich siebie.
         Tak wiele tras za nami. Trudno wybrać tę najlepszą. Pierwsza a może ostatnia? Każda wycieczka była inny. Trasy specjalnie przygotowane. Jakby tylko dla nas. Słońce, pagórki, wiosenne pola, jesienne lasy. Deszcz i zimno. A nawet mróz.
         Trzeba się zdecydować. Wycieczka do Czarnego. Tak pamiętam "Koleżanki i kolego ruszaj z nami do Czarnego". Większość moich znajomych chętnie odpoczywa na Orlu, Skrzynkach. Może być też Wikaryjka. Ja zaś wracam wspomnieniami do Ziemi Dobrzyńskiej. Nie ma chyba lepszych i ciekawszych ścieżek na wycieczki rowerowe, niż przecięte parowami i dolinkami rzek pagórkowate tereny Pojezierza Dobrzyńskiego.
         Krótkie przygotowania. Tak jak zawsze, wszystko na ostatnią chwilę. Jeszcze tylko drobne naprawy. Rowery gotowe. Wybieram się z synem. Sobota wita nas jesiennym chłodem. Z doświadczenia wiemy, że nie ma się czym przejmować. Wierzymy, że pogoda będzie dobra. Jednak bierzemy coś na deszcz.
         Spotykamy się na Szpetalu. Blisko pomnika Obrońców Wisły. Pan Jurek jak zwykle biega. Wszędzie go pełno. Ruszamy, mijamy granice Włocławka. Za Skórznem polna droga. Taka, jakich wiele. Nie pierwszy raz trzeba pchać rower. Mijamy wsie i lasy. Zapach pól po sprzątniętym zbożu. Napotkani ludzie witają nas z podziwem. "Z Włocławka? Gdzie do Czarnego. Toż to kawał drogi". Pierwszy postój - słodka bułka. Taka zwykła a smakuje jakoś inaczej. Potem w drogę. Zgodnie z planem dojeżdżamy do Czarnego.
         Nigdy wcześniej tu nie byliśmy. Z daleka widać ciemne ściany XVIII - wiecznego kościoła. Park i świetnie zachowany pałac z neoklasycystyczną wieżą. Przenosimy się na chwilę w przeszłość. Władze gminy, dyrektor szkoły. Wszyscy witają nas po staropolsku. Przygotowują jednak niespodziankę.
         Zza budynku wyłania się nowoczesny kompleks sportowy z tartanowa bieżnią.
         Takiej bieżni nie ma nawet Włocławek. Teraz już wszystko jasne. Kasia Kowalska oprowadza nas po swojej "małej ojczyźnie".
         Odpoczynek. Każdy może posilić się grochówką. W domu tak dobrze nie smakuje. Jest tez herbata. Po obiedzie idziemy do drewnianego kościoła. Ponownie przenosimy się w czasie.
         Wracamy do parku. Pan Jurek już biega i ustawia kolumnę do wyjazdu. Szkoda, że tak szybko musimy wracać. Niektórzy narzekają. Za szybkie tempo. Kto jest na początku? No tak Pan Prezydent. Musi mieć "dobry" rower.

         Mijamy kolejne wioski i wioseczki. Wielgie - nie jest takie znowu Wielgie. Jeszcze tylko kilka godzin. Powietrze wilgotne. Czuć już pobliską Wisłę. Mija popołudnie. Słonce spokojnie ogrzewa zmęczone nogi. Jeszcze kilka kilometrów i będzie Zarzeczewo.
         W tym momencie kolejna niespodzianka. Jesteśmy w górach, czy co? Nie, to tylko kolejny parów, który należy pokonać schodząc z rowerów na nogach. Nie ma co się spieszyć. Wspaniały widok. Tak, my mieszczuchy z przeciwnej strony Wisły nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego krajobrazu. Jeszcze tylko przeprawa przez most na zalewie w Zarzeczewie i już prawie Włocławek. Pożegnanie. Tama.

         Pozostaje nam tylko spokojnie dojechać do domu. Mielęcin. Czujemy w nogach chyba z 70 kilometrów.
         Może były i lepsze trasy. Wycieczki dłuższe, lepiej zorganizowane. Ciekawsze przygody. Ale ta wycieczka miała to coś. Warto wrócić jeszcze raz do Czarnego. Warto ze sobą zabrać tam całą rodzinę.
         A tymczasem kolejne oczekiwanie. Już jest ogłoszenie na q4. Kierunek - Kłóbka. Sprawdzam w kalendarzu. Nic nie jest zapisane. Nawet jeśli nie poznam nowych znajomych, nawet jeśli pogoda nie dopisze, to jadę. Jedziemy!
Czy może być coś lepszego niż rodzinny wyjazd, chwilowe zapomnienie o kłopotach dnia codziennego. Cały dzień przeznaczony na rozmowy z żoną i dziećmi. I żeby tylko organizatorzy nie stracili zapału. Turystów nie zabraknie.
Pozostaną nam nie tylko znaczki.

Mieszkaniec Mielęcina
Włocławek, 10.09.2009 r.








© www.naszwloclawek.pl